Jak feministki próbują ratować idee feminizmu opowiadając truizmy?

Żałosna próba ratowania wizerunku feminizmu, który już dawno podupadł. Pani Katarzyna Chudzik w oparciu o teksty z forum internetowego i opinię „eksperta” w postaci „psycho-loszki” (psycholog-feministka) napisała przełomowy wręcz tekst! Otóż w związku starać się powinny obie strony! SZOK! Toż to ważniejsza data w historii niż odkrycie Ameryki i wynalezienie żarówki!!!

Cały tekst ukazał się w dziale „kobieta” na wp.pl. Oczywiście od razu spotkał się z reakcją komentujących, którzy wytknęli zwyczajny debilizm w artykule, który próbuje uczyć kobiety ludzkich zachowań w związkach i traktując to jak prawdę objawioną. Naprawdę, spora liczba kobiet doskonale wie, że związek to kompromisy i dawanie, a nie tylko branie. Najwidoczniej nie dla wszystkich kobiet, skoro trzeba na ten temat wysrać długi artykuł. Cały tekst artykułu TUTAJ.


„”Dziewczyny, czy naprawdę myślicie, że jak żona zrobi mężowi kanapki, to oznacza, że jest uciśniona, zniewolona, pohańbiona, i w najlepszym razie należy namówić ją na rozwód i powiadomić wszystkie organizacje pomagające kobietom?”.


Tak. Okazało się, że wiele osób tak właśnie myśli. Jak twierdzi jednak Katarzyna Mlost-Zawisza, kobieta nie powinna być ani służącą, ani księżniczką. – W związkach chodzi o równowagę i szacunek, a jeśli kobieta mówi, że nie zrobi mężowi kanapek, bo jest feministką, to znaczy, że niestety nie zrozumiała idei feminizmu – kwituje psycholog. A owo niezrozumienie szkodzi tym, którzy tę ideę krzewią.”

Pani Młost-Zawisza próbuje oświecać kobiety, że związek polega na kompromisach i zasadzie wzajemności. SZOK! Co za przełomowa idea!!! Poza tym dlaczego tłumaczy im, czym jest feminizm? Womansplaining!!!!11

„Sama wielokrotnie została skrytykowana przez znajome, że nie ma swojego zdania, a jej chłopak ma nad nią władzę. Jej zdaniem winę za takie opinie ponosi kult jednostki i jej potrzeb. Niektórzy nie potrafią zrównoważyć dbania o siebie i o związek, ponieważ dla nich „staranie się dla mężczyzny jest równoznaczne z porzuceniem własnych potrzeb”.”

To nie jest „kult jednostki” (chyba pani powinna zajrzeć do prawdziwego znaczenia tego wyrażenia), tylko zwyczajne lenistwo grubego i wygodnego dupska. Rzeczywiście, większość kobiet rozumie feminizm po swojemu – na zasadzie „MNIESIEMNALEŻY”. Dlatego zamiast wymagać od siebie, wymagają od innych, najlepiej zwalić winę na biednego chłopaka, który stara się i zapierdala na dom kilka-kilkanaście godzin dziennie w pracy. Bo przecież poświęcenie mu 5 minut w kuchni, by przygotować kanapki do roboty (gdy samemu się pracuje na pół etatu lub idzie później do pracy) to rzeczywiście niewyobrażalny ucisk. Ale potem będzie pierwsza chętna, by za jego pieniądze iść do wykwintnej restauracji. Ale też nie na zasadzie „misiu, proszę” tylko „BO TY MNIE NIGDZIE NIE ZABIERASZ”.

„Zapytałam o to psycholog Katarzynę Mlost-Zawiszę. – Kobiety częściej starają się dopasować do gustów mężczyzny. Panowie rzadziej dbają o siebie, a mają bardzo wysokie wymagania w stosunku do swoich partnerek. To właśnie element patriarchatu, choć oczywiście jest to uogólnienie.”

xDDDDD Przypomnijcie sobie ten tekst, gdy jakaś kobieta wam powiem, że ogół pań nie patrzy na wygląd mężczyzn. Dla pani feministki, mylnie zwana psychologiem, najważniejszą cechą w związku jest wygląd. Twój charakter, zainteresowania, osobowość nie mają żadnego znaczenia. Dlatego ważniejsze od tego czy jesteś czuły, kochający, inteligentny, wyrozumiały etc. są równe paznokcie dłoni i lakier do włosów na łbie. A to, że pani „psycho-loszka” twierdzi, że jest to element patriarchatu całkowicie wyklucza ją z bycia prawdziwym ekspertem, bo okrasza swoją opinię czystą ideologią. 


„Siła i świadomość własnej tożsamości nie powinna być więc jednoznaczna z ignorowaniem zdania i potrzeb partnera. – Feminizm zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz myśleć o swoich decyzjach w kontekście płci, a nie kiedy olewasz faceta. Męczy mnie to jazgotanie, że każdy miły gest w stosunku do świata jest wyrazem patriarchalnego ucisku – opisuje Kasia, matka, żona i feministka.”


Kolejna która tłumaczy feminizm xD Zaczyna mnie to szczerze bawić, bo same feministki tak naprawdę do końca nie wiedzą, czym ten feminizm jest. I najczęściej jest zależnie od potrzeby chwili czymś innym. W tym wypadku feminizm nie jest buntem przeciwko mężczyznom, bo to nie pasuje do kontekstu szczęśliwego i udanego związku. Uwaga, droga Kasiu! Właśnie tym jest współczesny feminizm! Czasy sympatycznego feminizmu objawiającego się noszeniem krótkich spódniczek, krótkich włosów i paleniem papierosów z fifki się skończył jakieś 50 lat temu. Obecny ruch jest wulgarny, agresywny i nie znający kompromisów. 

„Owo „jazgotanie” ośmiesza feminizm, który dziś wciąż jest niezwykle potrzebny, zwłaszcza, kiedy światem zaczynają rządzić konserwatyści.”

Jebani konserwatyści! Chcą takich strasznych rzeczy, jak równość płci dla wszystkich (nie tylko kobiet), niezabijanie nienarodzonych dzieci i brania odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje. Totalny ucisk! 

„Równouprawnienie nie polega jednak na tym, że każdy sam sobie robi kanapki. Równość między partnerem a partnerką powinna polegać (między innymi) na tym, żeby nikt nie był obowiązkami przeciążony. Żeby każdy wykonywał te zadania, które lubi najbardziej (albo nie lubi najmniej), a osoba, która danego dnia ma więcej czasu, wzięła na swoje barki więcej domowych obowiązków i wsparła partnera.”


Im więcej będzie opowiadać takich truizmów, dając jedynie dowód tego, jak bardzo jesteście oderwani od rzeczywistości, tym więcej ludzi będzie wspierać „konserwatystów”. Bo do tej pory najwięcej dla kobiet zrobił „konserwatywny” PiS, dając im wcześniejszą emeryturę i 500+, dzięki czemu kobiety mające wiele dzieci mogły zrezygnować z pracy zawodowej i poświęcić rodzinie i dzieciom maksymalnie dużo czasu. I wiecie co? Nikt ich do tego nie zmuszał! Ani patriarchat, ani ci źli samce. 

„– Męczy mnie to, że troska o bliskich i rodzinę to ustawianie kobiety w roli kury domowej. Tak jak męczy mnie mówienie, że równe traktowanie wymaga specjalnych praw dla kobiet, to ustawia je przecież do startu w życiowej paraolimpiadzie – tłumaczy Kasia.”

Ciesze się Kasiu, że w końcu zrozumiałaś i stałaś się antyfeministką. Bo właśnie tym jest antyfeminizm – uważamy, że równe traktowanie nie powinno objawiać specjalnymi prawami dla żadnej płci. Zupełnie odwrotnie jak feministki, które chcą dodatkowych punktów na studia z przewagą mężczyzn, parytetów i specjalnych praw dotyczących gwałtów (ale tylko dla siebie, zgwałceni mężczyźni to przecież żaden problem). Zapraszam Cię do obserwowania mojego bloga, bo z pewnością się dogadamy!

Widzicie jakie kuriozum! Feministki nagle odkrywają, że związek to coś więcej niż tylko wymagania. Musiały do tego dojść po latach ciągłego poniżania i upokarzania mężczyzn. Niedługo się okaże, że mężczyzna też jest człowiekiem i ma swoje uczucia, myśli, potrzeby. Ciekawe, czy potrzeba będzie kolejnych kilkunastu lat na taką refleksję.

Obrazek nie jest przypadkiem. Idealnie wyjaśnia kwestie tego, że pewne kobiety ustawiają się w roli księżniczek i jakiekolwiek wymaganie od nich czegoś lub, o zgrozo, poświęcenie się dla swojego mężczyzny jest dla nich totalnie obce. Reklama Tesco została oprotestowana i zdjęta. Dlaczego? Bo rolą kobiety w czasie ciąży jest tylko leżenie i pachnięcie. Tymczasem jest naprawdę wiele kobiet, dla których ciąża to nie kalectwo trzeciego stopnia i potrafią normalnie funkcjonować. Jak widać chyba trzeba kolejnego odkrywczego artykułu w tej kwestii, że w czasie ciąży kobieta może normalnie chodzić. Środowiska feministyczne, dla których ciąża się kończy w momencie skrobanki, będą znowu w szoku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *